Jeszcze o Maratonie Warszawskim. Biegło się w tym roku znakomicie - świetna pogoda, no i trasa poprowadzona w centrum (żadnej dwupasmówki do Wilanowa i z powrotem Sobieskiego, jak drzewiej bywało). Blisko realnego miasta..
Na trasie zdziwiła mnie tak wielka ilość kamiennych tablic upamiętniających zbrodnie hitlerowskie. Głównie z Powstania, ale i te sprzed. Już na budynku, gdzie mieściło się biuro zawodów (Bibliteka Rolnicza na Krakowskim) dwie tablice: 7 i 20 rozstrzelanych w sierpniu 1944 r. Nieopodal startu/mety jeszcze do niedawno skończonego remontu Skweru Hoovera był symboliczny grób dowództwa Armii Ludowej poległego na Starówce (przy rozbiórce znaleziono szczątki) i całkiem realny grób powstańczy. I dalej właściwie na każdej ulicy trasy pojawiały się charakterystyczne tablice z piaskowca „miejsce uświęcone krwią poległych za wolność Ojczyzny” i inne pamiątki (*ich pełna lista dla zainteresowanych – z pamięci – na dole postu).
Nie podejrzewam, że organizatorzy wybierali trasę pod tym kątem. Po prostu nie sposób przebiec 42 km 195 metrów po centrum TEGO miasta, aby nie natrafić na co najmniej czterdzieści tego typu pamiątek... Wypada jakaś jedna kamienna tablica na przebiegnięty kilometr
Warszawa. Miasto, w którym coś się jednak stało...
Rów w którym płynie mętna rzeka
nazywam Wisłą.
Ciężko wyznać:na taką miłość nas skazali
taką przebodli nas ojczyzną
P.S.
Lista zapamiętanych przeze mnie miejsc pamięci na trasie 31. Maratonu Warszawskiego:
Start/Meta na Krakowskim Przedmieściu (7 i 20 Polaków rozstrzelanych w sierpniu 44) – Nowy Świat (dwie upamiętniające rozstrzelanych w egzekucjach publicznych – w jednej zginął A. Trzebiński + tablica przy Wareckiej, właz przez który wychodzili powstańcy ze Starówki) – Al. Jerozolimskie (egzekucje: przy Brackiej i mur przy Hotelu Novotel d. Forum, miejsce śmierci Antka Rozpylacza, tablica upamiętniająca barykadę przez Aleje) – Marszałkowska (egzekucja na rogu ze Świętkorzyską, po lewej gmach PAST-y) – Al. Ujazdowskie róg Wilczej (właz, którym wychodzili powstańcy z Mokotowa) – po prawej mijamy Aleja Szucha (siedziba Gestapo) – ogrody obecnej Kancelarii Prezesa Rady Ministrów (kilka tysięcy zamordowanych w Powstaniu) – Marszałkowska przy Placu Zbawiciela - Grób Nieznanego Żołnierza – Teatr Wielki (kilkuset rozstrzelanych) – Pałac Blanka (tam zginął K.K. Baczyński) – Miodowa (miejsce upadku brytyjskiego halifaksa) – róg Długiej (właz do kanału, którym ewakuowali się powstańcy ze Starówki), w głębi ulicy wymordowane po upadku dzielnicy szpitale – Pałac Krasińskich (tu się bił „Parasol”) – szpital św. Jana Bożego (wymordowany szpital w Powstaniu) – stadion Polonii (tutaj niemieckie czołgi rozjeżdżały rannych powstańców) – Kępna przy Jagiellońskiej i pod Mostem Poniatowskiego (rozstrzelani w 1943 r.), chwilę dalej obelisk ku chwale żołnierzy Berlinga forsujących Wisłę – siedziba Elektrowni na Wybrzeżu Kościuszkowskim (polegli pracownicy elektrowni) – wymordowany pwostańczy szpital przy Smulikowskiego – Klasztor przy Łazienkowskiej – obelisk poległych na Podchorążych – tablica przy Szwoleżerów – pomnik ku czci forsujących Wisłę żołnierzy I Armii WP poległych we wrześniu 44 – obelisk ku czci wymordowanych po kapitulacji Powiśla powstańców – krzyż upamiętniający śmierć ks. Stanka (kapelan powstańców) – Fort Legionów i PWPW (skąpane we krwi powstańców) – Świętojerska (pomnik-fragment muru getta) – Podwale (kilka tablic, Mały Powstaniec i monument ku czci ofiar wybuchu „czołgu-pułapki”) – po lewej wylot Koziej (mord na mieszkańcach).
wtorek, 29 września 2009
poniedziałek, 28 września 2009
Veni, vidi i... się doczłapałem
Najważniejsze, że dobiegłem i skończyłem Maraton Warszawski. Mój szósty w życiu.
Czas... no cóż, ponad 5 godzin. Okazało się, że codzienne bieganie po 8-9 kilometrów daje siły na swobodne przebiegnięcie w dobrym tempie 30 kilometrów. Zeby biegać więcej trzeba ćwiczyć bardziej specjalsitycznie, o czym więcej m.in. u kolegi Jakuba Kumocha.
Nic to. Zaraz biorę jakiś pakiet treningowy i w przyszłym roku pękają cztery godziny!
Czas... no cóż, ponad 5 godzin. Okazało się, że codzienne bieganie po 8-9 kilometrów daje siły na swobodne przebiegnięcie w dobrym tempie 30 kilometrów. Zeby biegać więcej trzeba ćwiczyć bardziej specjalsitycznie, o czym więcej m.in. u kolegi Jakuba Kumocha.
Nic to. Zaraz biorę jakiś pakiet treningowy i w przyszłym roku pękają cztery godziny!
sobota, 26 września 2009
Zamknąć, zaorać, postawić apartamentowce
Zakłady Hipolit Cegielski Poznań bankrutują. Ciągnie je w dół brak zamówień ze stoczni, które same idą pod młotek.
http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,7081162,Stocznie_topia_Cegielskiego__firma_idzie_na_sprzedaz.html
Pada kolejna legenda. Nie chodzi mi o reanimację na siłę - ale nie wierzę, że przez lata nie można było wymyśleć pomysłu na taką firmę - oddać spadkobiercom albo jakiemuś konsorcjum polskich przedsiebiorców?
Nie, nie chodzi tutaj o proste obarczanie rządu Tuska, że nie ratuje. Nie jestem naiwniakiem, na tę sytuację zapracowało kilka ostatnich rządów i brak jakiejkolwiek koncepcji rozwoju Polski.
Przykre jest to, jak krok po kroku rozmontowujemy całą siatkę powiązań Polski z Bałtykiem, z morzami. To była wielka idea II Rzeczypospolitej, związać kraj ze światem, przez ten skrawek lądu nad Bałtykiem. A dzisiaj - pod polską banderą nie pływają prawie żadne statki, rybacy są ograniczani kwotami, stocznie padają a wraz z nimi sieć zakładów kooperujących w całym kraju...
Czy cała polityka morska państwa polskiego polegać ma na budowie pięknych apartamentowców z widokiem na morze? Słyszałem powiedzenie, że Szczecin bez stoczni stanie się... wielką wioską z tramwajami. Od siebie dodam - i rezerwuarem taniej siły roboczej dla aglomeracji berlińskiej,
http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,7081162,Stocznie_topia_Cegielskiego__firma_idzie_na_sprzedaz.html
Pada kolejna legenda. Nie chodzi mi o reanimację na siłę - ale nie wierzę, że przez lata nie można było wymyśleć pomysłu na taką firmę - oddać spadkobiercom albo jakiemuś konsorcjum polskich przedsiebiorców?
Nie, nie chodzi tutaj o proste obarczanie rządu Tuska, że nie ratuje. Nie jestem naiwniakiem, na tę sytuację zapracowało kilka ostatnich rządów i brak jakiejkolwiek koncepcji rozwoju Polski.
Przykre jest to, jak krok po kroku rozmontowujemy całą siatkę powiązań Polski z Bałtykiem, z morzami. To była wielka idea II Rzeczypospolitej, związać kraj ze światem, przez ten skrawek lądu nad Bałtykiem. A dzisiaj - pod polską banderą nie pływają prawie żadne statki, rybacy są ograniczani kwotami, stocznie padają a wraz z nimi sieć zakładów kooperujących w całym kraju...
Czy cała polityka morska państwa polskiego polegać ma na budowie pięknych apartamentowców z widokiem na morze? Słyszałem powiedzenie, że Szczecin bez stoczni stanie się... wielką wioską z tramwajami. Od siebie dodam - i rezerwuarem taniej siły roboczej dla aglomeracji berlińskiej,
Etykiety:
Cegielski,
polityka gospodarcza,
Polska,
stocznie
wtorek, 22 września 2009
Świat według Radzia
Tarcza, Iskandery - dwa cytaty:
- Proponuję się aż tak bardzo tą sprawą nie ekscytować, bo to były wirtualne Iskandery w odpowiedzi na wirtualną tarczę- Radosław Sikorski komentując reakcję Rosji na rezygnację Amerykanów z tarczy antyrakietowej (gazeta.pl, 19 września br.).
- Decyzję o rezygnacji z rozmieszczenia rakiet Iskander powinien podjąć prezydent- oświadczył szef rosyjskiego Sztabu Generalnego, generał Nikołaj Makarow. Jego zdaniem Rosja nie zrezygnowała z planów rozmieszczenia rakiet Iskander w graniczącym z Polską obwodzie kaliningradzkim. - Nie podjęto takiej decyzji. To powinna być decyzja polityczna. Powinien ją podjąć prezydent (...) Oni (Amerykanie) nie zrezygnowali z tarczy antyrakietowej, zamienili ją na system rozmieszczony na morzu- dodał Makarow (rp.pl, gazeta.pl, 21 września br.).
- Proponuję się aż tak bardzo tą sprawą nie ekscytować, bo to były wirtualne Iskandery w odpowiedzi na wirtualną tarczę- Radosław Sikorski komentując reakcję Rosji na rezygnację Amerykanów z tarczy antyrakietowej (gazeta.pl, 19 września br.).
- Decyzję o rezygnacji z rozmieszczenia rakiet Iskander powinien podjąć prezydent- oświadczył szef rosyjskiego Sztabu Generalnego, generał Nikołaj Makarow. Jego zdaniem Rosja nie zrezygnowała z planów rozmieszczenia rakiet Iskander w graniczącym z Polską obwodzie kaliningradzkim. - Nie podjęto takiej decyzji. To powinna być decyzja polityczna. Powinien ją podjąć prezydent (...) Oni (Amerykanie) nie zrezygnowali z tarczy antyrakietowej, zamienili ją na system rozmieszczony na morzu- dodał Makarow (rp.pl, gazeta.pl, 21 września br.).
Subskrybuj:
Posty (Atom)