wtorek, 8 grudnia 2009

Trybuna, Wyścig pokoju, kapsle

Przy okazji poddania kontrolowanej śpiączce "Trybuny", bloger przypomniał o Wyścigu Pokoju i kapslach. Coś we mnie drgnęło, bo przecież na kapslach przez lata palce zdzierałem na podwórku "strojki kommunizma" i dumy Gierka, warszawskich Stegnach.

Choć na codzień jako kilkulatek czytałem "Życie Warszawy", "Przeglądziak" i "Ekspresiaka", to w maju bezwględnie kupowałem "Trybunę Ludu". Podobnie jak wielu moich kolegów. Dlaczego? Tak, dział sportowy był dobrze redagowany. Ale chodziło raczej o niesamowitą ilość nazwisk kolarzy. Polowało sie zwłaszcza na wydanie z listą startową. Wszystko dla kapsli...

U nas na Stegnach robiło się kapselki następująco:

korek, albo wkład z zakrętek do soków
z kolorowego papieru replika koszulki (jak w oryginale np. Polacy to czerwony pas na białym tle)
wycięte nazwisko z listy startowej "Trybuny"
na górę folia przezroczysta z cukierka albo czegos takiego, podwinięta pod spód i to wszystko zapakowane na wcisk do kapsla.
I jazda na chodniki.

P.S. Prawdziwi koneserzy nie zadawalali się Wyścigiem Pokoju. Sam uczestniczyłem z kolegą w kapslowych wyścigach Formuły 1. Emmerson Fittipaldi, Judy Scheckter, już chyba Alain Prost, no i przede wszystkim Niki Lauda. Grało się. Do krwi.

P.P.S. I ktoś potrafi jeszcze robić interes na sentymentach:)

http://www.spodlady.com/prod_514_Gra_w_kapsle_Wyscig_pokoju.html

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz